Basetla i skrzypce czyli inicjatywa

tekst redaktora Smożewskiego
kapela W. Domagały | lata 60 XX w. | fot. Piotr Gan | Arch. PME N. 3063/1

W kieleckiej rozgłośni radiowej dzieje się tak, jak w podobnych jej instytucjach: ci, którzy mają ochotę pracować nie tryskają talentem, zaś ci, którzy tryskają talentem nie mają ochoty pracować. Koniec końców wszystko jednak dobrze się układa, czego bodaj najlepszym dowodem może być fakt, iż rozgłośnia zdobyła się na coś takiego co nazywa się; specialite de la maison.

Przed paroma laty Czesław Kussal i Piotr Gan wpadli na prosty, ale przecież dobry pomysł: notują na taśmie magnetofonowej wiejskie kapele i piosenkarzy ludowych. Potem wykorzystują nagrany materiał w programie rozgłośni.

Nie przepadam za muzyką ludową. Dla ścisłości: muzyka ludowa zjawisko piękne, ale ja dyletant i obskurant wolę muzykę ludową stylizowaną. Lubię „Mazowsze”, choć na pewno przypomina ono gładkie wyroby cepeliowskie. „Mazowsze” łatwiej chłonę od surowej muzyki ludowej. Autentyczni górale, gdy zaczną swoje śpiewki wzbudzają we mnie uczucie dużej niepewności artystycznej. Podobnie z niektórymi kapelami Kussala i Gana. Nieraz podejrzewam, że pasowanie na artystę ludowego odbywa się dość łatwo: wystarczy, żeby chłopina wziął skrzypce do ręki i ostro zafałszował. Im cieniej tym lepiej. Jeśli taki muzykant włoży jeszcze nabijany złotymi guzikami mundur austriacki z czasów Franciszka Józefa i powita reporterów radiowych pięknym staropolskim: „Witajta kumy” – ani chybi artysta. W każdym bądź razie Kussal i Gan wydłubali kilkadziesiąt kapeli wiejskich i kilkuset artystów. Kiedyś wybrałem się nawet do klubu na wieczór z Kussalem i Ganem. Po prostu źle zrozumiałem gazetową notatkę: wynikało z niej, że to Kussal i Gan grają, tańczą i śpiewają. Gadali, ale mądrze. Śmiało mogę wydać pochlebne opinie, bo się nie znam na muzyce ludowej. Uczestniczący zresztą w tym spotkaniu koneser p. Skorupski orzekł, że zaprezentowane kapele faktycznie są interesujące.

Koniec przyjaznych żartów! Gan i Kussal ludzie pełni energii i pasji mogą niekiedy mylić się w ocenie, lecz ich trud jest w sumie bezspornie pożyteczny. Młode pokolenie nie zna naszego folkloru muzycznego. Kapele wiejskie coraz bardziej przechodzą na „Dżambalaje” i ..Rude rydze”. Za rok, za dwa okaże się, że Gan i Kussal uratowali coś, co w najlepszym razie będzie można spotkać tylko w jakichś specjalnych rezerwatach, jeśli oczywiście takie rezerwaty z muzykantami będą tworzone. W sensie społecznym działanie popularnej już dziś dwójki radiowej należy do działań godnych uwagi.

Dla rozgłośni (a więc i dla regionu, także dla miasta) korzyść niemała. Niełatwo dziś zmieścić się w naszym bogatym życiu kulturalnym (mam na myśli skalę krajową) z jakąś propozycją. Konkurencja pomysłów jest przecież duża. A jednak okazało się, że inicjatywa Kussala i Gana zyskała przychylną ocenę również poza granicami województwa. Ich audycje stały się towarem eksportowym Kielc. Warszawa chętnie korzysta z kieleckich nagrań regionalnych.

I jeszcze jeden walor, o który na wstępie zaczepiłem. Specjalite de la maison! O to idzie! W zakresie usług twórczych daje się zauważyć w Polsce duży rozwój specjalizacji (jak w przemyśle!). Zrozumiałe: odbiorca chce mieć produkt coraz doskonalszy, z absolutną znajomością rzeczy wykonany. Dlatego następuje specjalizacja teatrów, czasopism („Polityka” np. wyspecjalizowała się w organizowaniu szybkich, społecznych akcji), klubów itp. Kielecka rozgłośnia wydaje się mieć wreszcie swoją specjalność: audycje regionalne.

Basetle i skrzypce Kussala i Gana od czasu do czasu przerywają ciszę panującą w kieleckiej kulturze. Ich praca oczywiście nie może ożywić kieleckiego życia kulturalnego, bo jest pracą jak gdyby wtórną. Niemniej jednak ich działanie świadczy, że województwo nie jest cmentarzem inicjatywy.

Ja za tymi basetlami nie przepadam, ale w całej pełni doceniam tę inicjatywę radiowców.

Tekst i fotografia autorstwa pochodzą ze zbiorów Archiwum Naukowego PME, które zostały udostępnione za zgodą Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Fotografia została zdigitalizowana przez Bibliotekę Narodową w Warszawie.

Share This