Nocne żniwa

okolice Daleszyc | 18 km na wschód od Kielc
tekst Piotra Gana z 1960 roku
nocne żniwa – ilustracja autorstwa Mariana Gostyńskiego | syg. Arch. PMe Sp.G. 14/23 (188)

Już blisko 40 lat temu pierwotny charakter tradycyjnych żniw w Kielecczyźnie zatracił swój pierwotny sens. Dziś wieniec dożynkowy jest tylko symbolem. Jeszcze nie tak dawno temu, ziarno z kłosów tego wieńca przechowywano pieczołowicie do najbliższych siewów jesiennych – żeby nowy siew rozpocząć tym właśnie ziarnem, które wysypało się z dożynkowego snopka lub wieńca. Były to w pewnym sensie praktyki magiczne, mające na celu zapewnienie utrzymania wegetacji rolnej i przyszłych obfitych plonów.

Zwyczaje te już dawno przerodziły się w znane nam dziś zabawy dożynkowe, wśród których gdzieniegdzie przewijają się relikty dawnych praktyk, ale już tylko w sensie starych tradycji wiejskich, bez przesadnego wierzenia. Zanik starych zwyczajów żniwnych w Kielecczyźnie rozpoczął się z chwilą, kiedy ludność wiejska przy żniwach zaczęła używać zamiast sierpa – kosy. Zmienił się wówczas charakter wspólnego żniwa, przestało ono już być zwyczajem towarzyskim – a żniwo okrężne stało się z czasem rzadkością. Mimo, że żęcia sierpami zaniechano już w początkach lat dwudziestych, w niektórych okolicach Gór Świętokrzyskich zwyczaj ten, wprawdzie w zmienionej już formie zachował się do wybuchu drugiej wojny światowej.

Zygmunt Gloger [ polski historyk, archeolog i etnograf | 1845-1910 ]

Okrężne, biesiada rolnicza w jesieni po sprzątnięciu wszystkich zbiorów, czyli po „okrążeniu“ pól, skąd i nazwa okrężnego powstała. Okrężne tem się różni od dożynków, że dożynki oznaczają dożęcie oziminy i przyniesienie wieńca gospodarzowi z pola do domu. Okrężne zaś jest zabytkiem uczt jesiennych, znanych w przeszłości wielu narodom, wyprawianych po sprzątnięciu z pola wszystkich plonów.

 

Jednym z ciekawszych przejawów dawnego wiejskiego życia towarzysko-gospodarczego w Kielecczyźnie, była tzw. “Nocne żniwo” – występujące w  różnych okolicach naszego województwa. Na terenach północno-wschodnich i południowych Kielecczyzny zaginęło ono nieco wcześniej niż w częściach centralnych.

Zwyczaj nocnego żniwa najdłużej przechował się w okolicy wsi Łączna, Kranów, Daleszyce, Cisów – polegał on na tym, że gospodarz, który chciał u siebie urządzić “nocne żniwo” zapraszał do wykonania tej czynności dziewczęta i młode kobiety w całej wsi. Pod wieczór, kiedy skończyły już całą robotę na swoim – przychodziły one do niego z sierpami. Obowiązkiem gospodarza było przygotować smolne szczapy, żeby nocą kiedy będzie ciemno mogły sobie “przyświecać do sierpa w polu”. Zasadniczo dziewczęta same sobie nigdy nie świeciły, ponieważ zawsze chętnie przychodzili proszeni i nieproszeni chłopcy, którzy nie tylko ”przyświecali” ale też i wiązali snopy i pomagali żąć.

Zrozumiałą rzeczą jest, że w czasie takich żniw nie obywało się bez dowcipów, żartów i okolicznościowych przyśpiewek, Po wyżęciu wszystkiego zboża, wiły żniwiarki dwa wieńce: jeden dla gospodarza z kłosów wszystkich zbóż uprawianych przez niego i drugi dla gospodyni z polnych kwiatów.

Rankiem bezpośrednio z pola, szli wszyscy żniwiarze z wieńcami do zagrody gospodarza, gdzie następował obrzęd uroczystego wręczania wieńców. Były przy tym śpiewy obrzędowe i obustronne przemówienia okolicznościowe – najczęściej rymowane i składanie życzeń na pomyślną przyszłość. Na zakończenie tego obrzędu gospodarz częstował przybyłych wódką i wędliną a potem omawiał z nimi termin, kiedy mają urządzić “okrężną” tj. dożynkową zabawę z poczęstunkiem i muzyką. Niejednokrotnie robocizna przy takich żniwach ma znacznie mniejszą wartość niż koszt “okrężnej”, ale gospodarskie ambicje zmuszały bogatszych gospodarzy do urządzania  uroczystości w których to oni byli gospodarzami dożynek,

W Cisowie i okolicy Daleszyc  i Widełek, gdzie zwyczaj “okrężnego żniwa” utrzymał się do ostatnich lat okresu międzywojennego tradycję tę podtrzymywano w sposób mniej kosztowny. Jeden z gospodarzy zapraszał do żniw na swoim polu młodzież kilku zaprzyjaźnionych z nim rodzin. Potem kiedy skończono u niego żniwa, zapraszali ich pozostali gospodarze z tejże grupy. I tak przechodzili żniwiarze i żniwiarki z jednego pola na drugie, aż wyżęli u wszystkich. Ta wspólna praca była w zasadzie “żniwami na odrobek” – ponieważ całe rodziny wzajemnie sobie pomagały.

Istniał tam też zwyczaj, że kończąc żąć na każdym z pól żniwiarki zostawiały mały kawałek zboża nie ściętego – nazywano to “kozą” lub “pępkiem” – ściąć to musiał gospodarz osobiście – kiedy przychodził na pole, przewidując zakończenie żniw. Z chwilą pojawienia się gospodarze polu dziewczęta i chłopcy zaczynali “beczeć jak kozy” i trwało oto tak długo, aż on zaczął kosić lub żąć na pozostawionej dla niego resztce. A następnie po skończonej robocie wręczano mu mały snopek, który zgodnie ze starą tradycją symbolizował plon i zapewniał pomyślność przyszłych zbiorów.

Potem w jedną z sierpniowych niedziel zainteresowani gospodarze urządzili u tego z nich, który miał największy dom, wspólną “żniwną okrężną” dla wszystkich tych, którzy pracowali u nich przy żniwach. Na taką okrężną dziewczęta i chłopcy szli z wieńcami uwitymi z kłosów, owoców i kwiatów – przygotowanego dla każdego z gospodarzy u którego żeli i który teraz łożył na poczęstunek i muzykę.

Tekst archiwalny – syg. Arch. PME SP.G. 11/13 A (42-61) – autorstwa Piotra Gana zredagowała i opracowała Diana Szawłowska. Tekst autorstwa Piotra Gana i ilustracja autorstwa Mariana Gostyńskiego pochodzą ze zbiorów Archiwum Naukowego PME, które zostały udostępnione za zgodą Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.

Share This