Portrety garncarzy

O fotografiach iłżeckich ceramików wykonanych przez Piotra Gana

 

Iłża | 31 km na południe od Radomia
tekst Łukasza Babuli

W zbiorze fotografii jakie wykonał Piotr Gan w Iłży, znajdują się zdjęcia garncarzy i ich wyrobów z gliny. Utrwalony został na nich wygląd ceramików oraz ich otoczenie, w tym miejsca pracy, które są ważnym źródłem do poznania warunków, w jakich pracowali iłżeccy artyści ludowi. Są to przede wszystkim fotografie dokumentacyjne, które uwieczniły pojedyncze momenty w historii rzemiosła garncarskiego. Jednak oprócz wartości źródłowych fotografie Gana posiadają w sobie możliwość opowieści o życiu pełnym poświęcenia sztuce ceramicznej.

Jadwiga Kosiarska | lata 60 XX. | fot. Piotr Gan | syg. Arch. PME N. 3173/20

Portret w kuchni

Pewnego dnia Piotr Gan odwiedził Jadwigę Kosiarską mieszkającą w małym drewnianym domu stojącym na zboczu łagodnie wznoszącego się wzgórza. Po tej wizycie pozostał portret twórczyni siedzącej w kuchni przy stole. Fotografia ta ma w sobie ukrytą opowieść o kobiecie, która poświęciła swoje życie, aby podtrzymać rodzinne tradycje rzemieślnicze. Inną wartością samą w sobie jest atmosfera panująca na zdjęciu. Tworzy ją przede wszystkim intymne wnętrze kuchni oraz sama portretowana, uchwycona przy wyrabianiu kawałka gliny. Ten sam stół, na którym wraz z rodziną spożywa posiłek służy za namiastkę warsztatu. Sztuka miesza się na nim z codziennym życiem. Obok siebie leżą misternie wykonane rzeźby i połówka chleba. Wszystkie te elementy czynią z fotografii swoisty portret socjologiczny. Fragment tego zdjęcia został wykorzystany jako ilustracja do artykułu Gana o Jadwidze Kosiarskiej, opublikowanego w styczniowym numerze „Ziemi Kieleckiej” z 1957 roku. Niestety zamieszczony w czasopiśmie obraz jest zrastrowany i mało wyraźny.

Kosiarska w momencie wykonania fotografii miała 32 lata. Wiele już doświadczyła cierpienia w swoim życiu. Jej ojciec został zamordowany przez Niemców w pierwszych dniach drugiej wojny światowej, podczas Bitwy pod Iłżą. W ciężkich warunkach okupacyjnych wyroby gliniane nie miały nabywców, przez co musiała zlikwidować rodzinny warsztat. W roku 1942 wywieziono ją do III Rzeszy na roboty przymusowe. Pod koniec 1945 roku dowiedziała się z polonijnego czasopisma o mającym się odbyć w Iłży konkursie dla ceramików. Postanowiła wrócić do Polski i wziąć w nim udział. Przez niecały miesiąc ulepiła kilka świątków, ptaszków i kropielniczek i wystawiła swoje prace razem z innymi garncarzami z Iłży. Był to jej pierwszy konkurs. Wykonane w charakterystycznym stylu prace zauważono i doceniono. Dostała kilka nagród pieniężnych, co było zachętą do dalszej twórczej pracy. Od tego czasu Kosiarska wzięła udział w licznych konkursach i wystawach sztuki ludowej w kraju i za granicą. Otrzymała na nich liczne nagrody i wyróżnienia. Wiązano z nią duże nadzieje, była ostatnim i zarazem najmłodszym ceramikiem z Iłży. Garncarze, którzy przeżyli wojnę i jeszcze zajmowali się rzemiosłem, byli w wieku jej tragicznie zmarłego ojca.

Zachowały się jeszcze dwa inne portrety Kosiarskiej zrobione przez Gana kilka lat później. Są to półprofile wykonane przed domem, gdzie mieszkała ceramiczka. Ujęcie z prawej i z lewej strony na tle drewnianych drzwi. Ciemne ubranie podkreśla jasne lico kobiety oświetlone dziennym światłem. Wzrok patrzącego przyciąga na chwilę rozprucie na dekolcie sukienki, taka mała blizna na materiale. Ubiór nie jest jednak ważny. Fotografie te posłużyły rysownikowi do stworzenia szkicu z wizerunkiem Kosiarskiej zamieszczonego w artykule o niej.

Stanisław Pastuszkiewicz z rodziną | lata 60 XX. | fot. Piotr Gan | syg. Arch. PME N. 3173/5

Portret z rodziną

Jedna z osób na tym zdjęciu pamięta Piotra Gana. „Pan z radia” często odwiedzał dom mistrza Pastuszkiewicza, w którym mieszkała także i ona ze swoimi rodzicami i dziadkami. Dużo ludzi odwiedzało ten dom, jednak fotografii z jego wnętrza zachowało się niewiele. Ta jedna, wykonana w trakcie wizyty Gana, uwieczniła rodzinną chwilę spędzaną w kuchni. Dziadkowie i ich wnuki, portret dwóch pokoleń. Na palenisku stoją emaliowane metalowe garnki i tylko jedno gliniane naczynie – polany ciemną polewą dzbanek. Nawet w domu mistrza garncarskiego używało się w większości naczyń wykonanych z metalu.

Mistrz Stanisław miał nadzieję, że przekaże rodzinne tradycje swoim wnukom. Jednak te nadzieje nie spełniły się. Dzieci Stanisława Pastuszkiewicza nie chciały, lub nie mogły, uczyć się garncarskiego rzemiosła. Garncarstwo zamierało i nie było nikogo, kto mógłby je podtrzymać.

Osobą pamiętającą Piotra Gana i mieszkającą do tej pory w domu, którego kuchnia została utrwalonym na fotografii, jest mała uśmiechnięta dziewczynka z kokardką i w jasnym ubraniu. Całe życie zawodowe pracowała w iłżeckim magistracie. Została w Iłży i poświęciła się temu miastu oraz własnej rodzinie. Wielu ludzi z jej pokolenia tak zrobiło. Dzięki niej też przetrwał „testament” mistrza Pastuszkiewicza – jego pamiętnik, w którym opisuje historię garncarstwa w Iłży w pierwszej połowie XX wieku. Wnuczka nie lepi w glinie, jednak posiada inny talent. Wykonuje na szydełku bardzo ładne koronki. Mało osób jednak o tym wie.

Wincenty Kitowski | lata 60 XX. | fot. Piotr Gan | syg. Arch. PME N. 3173

Portret z kotem

Nie ma już tego domu, w którym mieszkał Wincenty Kitowski. Teraz stoją tam bloki osiedla nazwanego imieniem Stanisława Staszica, męża stanu, dzięki któremu w Iłży powstała fabryka fajansu. W fabryce tej ojciec Kitowskiego był formierzem, a po jej zamknięciu toczył naczynia na kole. Młody Wincenty najpierw pomagał ojcu, a później zajął jego miejsce, gdy ten umarł pod koniec listopada 1939 roku. II wojna światowa była przełomowym okresem w twórczości Kitowskiego. Wtedy to zaczął lepić figurki ptaszków – tych prawdziwych, jakie spotykał w otoczeniu oraz, tych, które sam wymyślał.

Piotr Gan wykonał trzy fotografie w kuchni u Kitowskiego. Dwie z nich są niemal identyczne, jednak różni ich pewien szczegół. Na jednej fotografii biały kot siedzący przy piecu patrzy się w prosto w obiektyw. To Kicia – bowiem tak ceramik nazywał najczęściej swoje koty. Ta fotografia to potrójny portret. Niestety nie wiadomo kim była uśmiechająca się kobieta stojąca przy drzwiach, ale z pewnością kiedyś zostanie to wyjaśnione.

Wincenty Kitowski był samotnikiem. Mieszkał z kotami oraz z figurkami, jakie ulepił z gliny. Biedne i stare było jego domostwo. Zachowała się fotografia, na której Gan uwiecznił tę drewnianą chatę pomalowaną wapnem na biało i krytą strzechą. Ceramik traktował koty jak ludzi. Rozmawiał z nimi, często je głaskał i troszczył się o nie. Kiedy kupił kawałek wędliny, to dzielił ją na kilka równych części, po czym najpierw dawał jeść kotom, a potem sam jadł ostatnią część. Figurek kotów jednak nie lepił. Umieszczał natomiast malusieńkie koty na figurkach bab iłżeckich. W Muzeum Regionalnym w Iłży znajduje się rzeźba przedstawiająca kobietę trzymającą na rękach czarnego kota. Malusieńki wizerunek zwierzęcia być może wyraża uczucia jakim koty obdarzały autora rzeźby. Zachowały się natomiast przedwojenne koty wykonane przez Stanisława Kosiarskiego, ojca Jadwigi. Jednak to już jest inna historia.

Konstanty Ciepielewski | lata 60 XX. | fot. Piotr Gan | syg. Arch. PME N. 3173/45

Portret z ławką

Na pierwszym planie stara i wysłużona drewniana ławka, przy której siedzi Konstanty Ciepielewski. Na niej kawałki gliny, miska z wodą oraz figurka kogutka. To kolejna fotografia iłżeckiego garncarza, na której Piotr Gan uwiecznił namiastkę warsztatu ceramicznego. Ubogie było miejsce pracy Ciepielewskiego, w odróżnieniu od sztuki, jaką tworzył. Bezkształtne porcje gliny zamienią się pewnie w rękach iłżeckiego garncarza w rzeźby pięknych ptaszków. Jeden z nich już sobie przycupnął na skraju ławki. Tak jak inni garncarze Ciepielewski lepił też kogutki, które wyróżniały się krągłym korpusikiem, trochę nieforemnymi piórkami oraz kolorem polew. Rzeźby ptaków mistrza Konstantego były najbardziej barwne ze wszystkich iłżeckich ptaszków. Na ławie stoi też przedmiot, bez którego praca ceramika byłaby niemożliwa. Jest to naczynie z wodą, czyli mocznica, w której zwilża się glinę, aby była bardziej plastyczna lub lepiej się kleiła. Macza się w niej też palce np. przy wygładzaniu jakiegoś detalu. W formie miska ta jest typowym naczyniem, jakie wykonywano kiedyś w Iłży. Karbowany ręcznie opuszkami palców wylew jest ozdobą, którą stosowano także np. na podstawkach doniczek. Jeszcze jedna rzecz nawiązująca do garncarskiego rzemiosła została utrwalona na tej fotografii. Są to długie sosnowe kawałki drewna, którymi paliło się w piecu garncarskim. Oparte zostały o drewniany budynek i zapewne suszą się, aby lepiej spalały się w czeluściach pieca.

Konstanty Ciepielewski poświęcił dla sztuki ceramicznej to, co miał najcenniejsze – własne życie. Zginął tragicznie podczas wybierania gliny z głębokiego dołu położonego w leśnej kopalni. W chwili śmierci miał 61 lat. Gdyby nie ten nieszczęśliwy wypadek, stworzyłby jeszcze zapewne wiele pięknych rzeźb.

***

Jedną z najważniejszych cech fotografii Piotra Gana jest naturalność, jaką zachowują osoby przez niego portretowane. Zdjęcia które wykonał iłżeckim garncarzom, mogą świadczyć o tym, że Gan był częstym gościem w Iłży i że był w dobrych relacjach z ceramikami oraz z ich rodzinami. Zapraszali go do swoich domów i pozwalali się fotografować w ich wnętrzach. Czuli się w jego towarzystwie swobodnie. Gdyby zdjęcia były pozowane, od razu można by było wyczuć w nich sztuczność lub wymuszenie ze strony fotografa. Portrety, jakie wykonywał, były mu potrzebne do artykułów prasowych. Niestety ich niewyraźne i wykadrowane reprodukcje nie oddawały głębi oryginalnych fotografii, przez co opowieść o garncarzach i ich sztuce wiele traciła.

Tekst autorstwa Łukasza Babuli. Fotografie autorstwa Piotra Gana pochodzą ze zbiorów Archiwum Naukowego PME, które zostały udostępnione za zgodą Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Fotografia została zdigitalizowana przez Bibliotekę Narodową w Warszawie. Tekst napisany w ramach dofinansowania Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących ze środków Funduszu Promocji Kultury.

Share This