wesele w Rzeczniowie

Rzeczniów | 42 km na południe od Radomia
wywiady z mieszkańcami Rzeczniowa przeprowadził w 2018 roku Piotr Baczewski
Halina Panaszewska | 2018 rok | fot. Piotr Baczewski

Pamięć mnie nie myli, od wieków zarania. Rzeczniów zawsze słynął z tańca i śpiewania.

Przyjeżdżał Pan młody do pani młodej z orkiestrą. Jeśli było blisko do kościoła to prowadzili orszakiem. Kapela prowadziła państwa młodych na piechotę. Jeśli było daleko, wsiadali na bryczki i jechali bryczkami. W pierwszym rzędzie jechali państwo młodzi, w drugim jechała starsza drużyna. Tych bryczek było kilka. Dziś podjada samochodami. nawet się bardzo nie widzi, nie słyszy.

Jak już młodzi wychodzili od ślubu i szli piechotą natrafiali na szlabany. Szlabanów było multum. Ja mieszkałam niedaleko kościoła, może 100 m od niego, więc miałam tylko dwa szlabany. Jam mój syn brał ślub w kaplicy na Jaworskiej Woli, od kościoła do remizy, miał jedenaście szlabanów. Był wóz z sianem, wóz ze słomą i strażacki wóz. Panna młoda z panem młodym musieli gasić pożar. Był wystawiony młynek, gdzie mełli zborze. Była wystawiona słoma, którą trzeba było wymłócić cepami. Był ranny na asfalcie, któremu trzeba udzielić pomocy.

Często robiliśmy takie psikusy jak byłam jeszcze podlotkiem. Tu przed krzyżem zwykle robiliśmy szlaban. Raz mój sąsiad przebrał się za doktora, a ja za jego pomocnicę. Na plecach miałam przyklejoną tekturę z napisem „akuszerka”. Doktor robił pannie młodej prześwietlenie. Świecił jej pod sukienkę lampką i patrzył w usta. Sprawdzał czy nie jest w ciąży. Wszyscy bili brawo. Wszyscy odstąpili nas, by zobaczyć co tu się dzieje. My tu lampka prześwietlenie robimy, ale na szczęście panna była czysta.

Był kiedyś tu w Rzeczniowie ślub. Przyszedł ojciec Pani młodej, żebym zrobiła szlaban. Myślę sobie co ludzie powiedzą, ale w końcu się zgodziłam. To było chyba dwie godziny przed ślubem. Co tu zrobić. W końcu z moim małżonkiem wypchnęliśmy na drogę wóz. Sąsiada przebrałam za policjanta. Dałam mu dużego lizaka, takiego słodkiego. Mój małżonek na tym wozie siedzi, bez konia, aby sam wóz stał. Policjant stoi obok i zatrzymuje. śmiechu było co niemiara.

Jadwiga Bukowska

Jak tylko dochodziła północ, stawiali stół na środku stół do oczepin. Nakryty był białym obrusem. Na stole leżał talerz, na talerzu serwetka. Kto chciał, położył pieniądze na serwetkę. Kto się krepował, pod serwetkę. Jak pieniądze położył mężczyzna, panna młoda dawała mu kieliszek wódki i tańczyła z nim dookoła stołu. Jak położyła kobieta, kieliszka dawał jej pan młody i tez tańczył wkoło stołu. Taka była moda. Potem sadzano na krześle pannę młodą, zdejmowali welon, ścinano włosy i zakładano czepek.

Halina Panaszewska

Gdy moja mama wracała z wesela, chodziła sobie po podwórzu i śpiewała. Dzięki temu pamiętam dawne śpiewki z oczepin. Za datki na czepek gospodarz częstował kiełbasą i dobrą gorzałą, bo wtedy był bimber przeważnie. Byli tacy co specjalnie na weselu rozmieniali pieniądze by dać na czepek i napić się kilka razy.

Kazimierz Pastuszka

U nas na weselu była moda taka, że były przebierańce drugiego dnia. Baby się przebierały za dziadów. chłopy się przebierały za panny młode. To było ładne. Orkiestra szła przez wieś z tymi dziadami. W tych dziadach to i ja brałam udział. Nie śpiewaliśmy. Od pana młodego przychodziliśmy po pannę młoda, a jak nie to od panny młodej po pana młodego. Tam przyjęli, kiełbasy pokrajali, flaszkę postawili i za stół posadzili.

Halina Panaszewska

Tak się złożyło, ze moja żona lubiła sobie pośpiewać i tak żeśmy się dobrali. Na weselach to żeśmy trochę szaleli.

Kazimierz Pastuszka

Kazimierz Pastuszka | teatr weselny "mąż pijak"

Wywiady z mieszkańcami Rzeczniowa przeprowadził Piotr Baczewski, dzięki pomocy Justyny Niedzieli, Moniki Gigier oraz ich bohaterów.

Filmy i nagrania audio powstały w ramach realizacji stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznanego Dianie Szawłowskiej przy współpracy Fundacji Muzyka Zakorzeniona.

Share This