Zapusty

 

Zalezianka | 20 km na północny-wschód od Kielc

21 grudnia 1960

Informatorka: Rozalia Podkańska

 

Zapusty w Zaleziance nazywają kusakami. W zapustową niedzielę chłopaki zaczepiali pannom idącym do kościoła klocki do zapasek. Robili to przede wszystkim tym pannom, które nie wyszły za maż w ostatnim karnawale.

Był w Zaleziance również zwyczaj, że wiejscy chłopcy owijali cepy w słomę i idące do kościoła „stare panny” bili tymi cepami po plecach wołając: „Czemuś się nie ożeniła…”.

W przedpopielcowy wtorek urządzano zabawy w których uczestniczyli na równi z młodzieżą starsi. Po północy, kiedy już nie wypadało, ani grać, ani tańczyć i śpiewać – starsi gospodarze i gospodynie wychodzili na środek izby wołając: „Na kunupie!” i przy pokrzykiwaniu podskakiwali stojąc w miejscu. Taniec ten nazywał się „Na kunupie” – był to zwyczaj zapewnienia urodzaju na konopie, które rosły tak wysoko, jak wysoko udało się podskoczyć. Do tego tańca wszyscy uczestnicy ustawiali się w koło i trzymając się za barki rozpoczynali podskoki i różne wykrzykniki.


Tekst powstał na postawie zapisów Piotra Gana – syg. Arch. PME SP. G. 13/3 (18) zredagowanych przez Monikę Gigier. Notatki autorstwa Piotra Gana pochodzą ze zbiorów Archiwum Naukowego PME, które zostały udostępnione za zgodą Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie

Share This